czwartek, 23 czerwca 2022

Cloud Backup Storage Najczęstsze zagrożenia podczas korzystania z pamięci masowej w chmurze

W mediach można było usłyszeć o wielu różnych dostawcach usług przechowywania kopii zapasowych w chmurze. Gdy jednak przyjrzymy się im bliżej, zauważymy kilka istotnych różnic, których należy być świadomym. Różnice między planami w chmurze mogą mieć ogromny wpływ na długoterminowe koszty.

Jak będziesz korzystać z planu w chmurze?
Czy pliki mają być przechowywane przez bardzo długi czas bez modyfikacji? Czy Twoje narzędzie do tworzenia kopii zapasowych obsługuje tego typu rozwiązania? Jeśli nie, lub jeśli pliki często się zmieniają, a więc trzeba często wykonywać kopie zapasowe, może to spowodować wzrost kosztów planu chmurowego.

Koszty dostępu
Z większością dostawców usług przechowywania kopii zapasowych w chmurze wiążą się opłaty za dostęp. W przypadku zapytania o folder serwer musi utworzyć listę plików, a to wymaga dużo pracy, więc firma zazwyczaj pobiera za to opłaty. W zależności od używanego narzędzia do tworzenia kopii zapasowych i wielkości kopii zapasowej serwera plików podczas typowego tworzenia kopii zapasowej mogą być wykonywane miliony takich zapytań. Nie widać tego od razu i nawet jeśli każdy dostęp kosztuje tylko ułamek grosza, to szybko sumuje się w wiele dolarów i centów. Im więcej masz folderów i plików, tym wyższe będą opłaty za dostęp. W miarę powtarzania kopii zapasowych, co godzinę, codziennie lub według dowolnego harmonogramu, opłaty te dosłownie się mnożą.

Opłaty za pobieranie: Opłaty za dostęp
Gdy nadejdzie czas i trzeba będzie coś przywrócić, większość dostawców pobiera opłaty za każdy gigabajt opuszczający obiekt. Jeśli musisz pobrać dużą ilość danych, będzie to dużo kosztować. W przypadku wielu głównych dostawców opłaty za wyjście mogą być ogromne. Opłaty za wyjście dotyczą również danych śledzących, których narzędzie do tworzenia kopii zapasowych używa do koordynowania tworzenia kopii zapasowych. Tak więc w jakiejś formie nastąpi pobranie danych, aczkolwiek te pliki śledzenia są oczywiście znacznie mniejsze niż pełne przywrócenie. Na przykład pobranie 1 TB z Amazon S3 kosztowałoby dziś (2022 r.) około 92 USD.

Pułapki granularności
Większość dostawców, zwłaszcza dostawcy usług przechowywania danych w chmurze opartych na S3, przechowuje każdy obiekt osobno. Jeśli trzeba zmienić tylko kilka bajtów w pliku, obiekt jest często przesyłany ponownie i tworzona jest jego nowa wersja. Jeśli ten plik ma rozmiar 1 TB, może zostać utworzony nowy obiekt o pojemności 1 TB. Teraz użytkownik zostanie obciążony opłatą za nowy TB, mimo że zmieniło się tylko kilka bajtów. Wprawdzie tej sytuacji można by uniknąć, wybierając inny mechanizm tworzenia kopii zapasowych, ale ilustruje ona problem.
Inną kwestią związaną z granularnością jest naliczanie opłat według gigabajtów. Wielu dostawców zaokrągla w górę i nalicza opłaty w pełnych GB lub nawet TB. Na przykład jeden dostawca może mieć pozornie niską cenę za terabajt, ale później okazuje się, że nalicza pełne TB, mimo że korzystasz tylko z 1 GB.

Pułapki związane z minimalnym czasem przechowywania danych
Inną sztuczką, która może sprawić, że zapłacisz więcej, niż chciałeś, jest określenie minimalnego czasu przechowywania danych. Przeanalizujmy często spotykany scenariusz. Tworzysz kopię zapasową dysku serwera w postaci obrazu i przesyłasz go do chmury. Obraz ma pojemność 500 GB, możesz zostać obciążony jednym TB, ale uważasz, że to w porządku, biorąc pod uwagę niską stawkę za TB. Teraz jednak co noc wymieniasz obraz dysku w chmurze. Zakładasz, że w sumie zużywasz tylko 500 GB. W rzeczywistości w ciągu jednego miesiąca zużyłeś 30 * 500 GB, a ponadto musisz zapłacić za całe 15 TB przez określoną liczbę miesięcy. Niektórzy dostawcy wymagają minimalnego trzymiesięcznego okresu przechowywania danych. W naszym powyższym przykładzie zapłaciłbyś 90 * 500 GB = 45 TB, a w rzeczywistości wykorzystałeś tylko 500 GB!

Płacenie na bieżąco oznacza brak gwarancji na przyszłość
To tak jak z wynajmowaniem domu. Po wygaśnięciu umowy najmu mogą nastąpić podwyżki stawek. Jednak w przeciwieństwie do wynajmu domu, który w większości krajów jest regulowany prawnie, w przypadku przechowywania danych w chmurze nie ma żadnych regulacji. Operatorzy mogą podnieść koszty w dowolnym momencie. Ale czy w takim razie nie możemy po prostu "przesiąść się", jeśli tak się stanie?

Wysoki koszt zmiany dostawcy
Czy kiedykolwiek zmieniałeś miejsce zamieszkania? To dużo pracy i stresu. Większość ludzi wolałaby tego uniknąć. Dostawcy usług przechowywania danych w chmurze mają swoje własne platformy i nie ma prawdziwego standardu współpracy z nimi. Powód jest prosty: dostawcy usług w chmurze chcą się upewnić, że koszty zmiany dostawcy są wysokie, ponieważ jeśli zmiana dostawcy jest łatwa, prosta i szybka, następną rzeczą, która się wydarzy, będzie wojna cenowa. A jak wszyscy wiemy, skutkuje to zazwyczaj złą sytuacją dla dostawców, ale także spadkiem jakości dla konsumentów.
W związku z tym, jeśli użytkownik raz zdecyduje się na korzystanie z jednej platformy, prawdopodobnie pozostanie przy niej, ponieważ zmiana nie jest łatwa. Pozostawia to dostawcom usług w chmurze pewną swobodę w podnoszeniu stawek w dłuższej perspektywie. Gdyby przynajmniej użytkownik miał gwarancję, że stawki nie wzrosną, wówczas wyższe koszty zmiany platformy nie stanowiłyby tak dużego problemu.

Korzystanie z większej ilości pamięci masowej niż przewidziana
Inną sztuczką stosowaną przez niektórych dostawców jest naliczanie ogromnych opłat po przekroczeniu określonego limitu. Na przykład, użytkownik zapisuje się na plan 500 GB, ale ostatecznie wykorzystuje 600 GB. Różnica 100 GB może kosztować Cię prawie więcej niż 500 GB, na które się zapisałeś. Ponieważ tworzenie kopii zapasowych w chmurze jest zautomatyzowane, tak naprawdę nie ma gwarancji, że nie zostanie przekroczona całkowita przydzielona przestrzeń dyskowa. Jeśli dostawca chmury automatycznie nalicza wysokie opłaty za przekroczenie limitu pamięci, może to znacznie podnieść miesięczny rachunek.

Brak zespołu wsparcia technicznego
Inną formą ukrytych kosztów jest brak wsparcia technicznego. Pomoc techniczna jest niezbędna nie tylko podczas pierwszego konfigurowania systemu kopii zapasowych w chmurze, ale także w dłuższej perspektywie. Pewna forma monitorowania i testowania jest konieczna, aby potwierdzić, że wszystko działa zgodnie z oczekiwaniami i że żadne krytyczne fragmenty danych nie zostały przypadkowo pominięte. Zwłaszcza gdy konieczne jest przywrócenie danych, a czas jest krytyczny, najlepiej mieć do dyspozycji kompetentny, niezawodny i szybko reagujący zespół pomocy technicznej, który pomoże w zakończeniu przywracania, jeśli pojawią się jakiekolwiek problemy.
Większość dostawców kopii zapasowych w chmurze to jednak tylko dostawcy infrastruktury. Nie obchodzi ich, czy użytkownik będzie miał problemy z przywróceniem danych; oni jedynie zapewniają platformę. Na przykład Amazon S3 nie został stworzony do tworzenia kopii zapasowych w chmurze, ale jest używany przez wiele firm właśnie w tym celu. Kto więc pomoże tym użytkownikom, gdy operacja przywracania utknie w jakimś miejscu?

Rozwiązanie: Dostawca pamięci masowej w chmurze o stałej cenie
Czy nie byłoby łatwiej nie martwić się o zmienne koszty i opłaty? Żadnych opłat za dostęp, pobieranie, minimalny czas przechowywania. Zamiast tego prosta, stała opłata za określoną ilość miejsca w chmurze. Żadnych ukrytych opłat, żadnych podwyżek cen w przyszłości, absolutnie nic, o co można by się martwić.
Ponadto, czy nie byłoby wspaniale, gdyby plan tworzenia kopii zapasowych w chmurze obejmował pomoc techniczną z siedzibą w Stanach Zjednoczonych, dzięki czemu użytkownik wiedziałby, że może polegać na kompetentnym zespole pomocy technicznej, niezależnie od tego, co i kiedy się stanie. Okazuje się, że taki plan rzeczywiście istnieje i jest oferowany przez firmę Affordable Cloud Storage.
Oprócz tego, że jest to ekonomiczna alternatywa dla innych popularnych rozwiązań chmurowych, ich technologia oferuje również dodatkowe rozwiązania usprawniające proces tworzenia kopii zapasowych i znacznie przyspieszające tworzenie kopii zapasowych, dzięki czemu można tworzyć kopie zapasowe częściej w ciągu dnia, bez ponoszenia dodatkowych kosztów.

sobota, 21 maja 2022

Kopia zapasowa maszyn wirtualnych Hyper-V w chmurze przez Internet

Szukasz rozwiązania do tworzenia kopii zapasowych maszyn wirtualnych Hyper-V w chmurze?

Sprawdź to rozwiązanie do tworzenia kopii zapasowych w chmurze dla maszyn wirtualnych Hyper-V. Stawki są nie tylko konkurencyjne, ale także mają charakter kompleksowy. Oprócz tworzenia kopii zapasowych w chmurze można bez dodatkowych kosztów skonfigurować własne lokalne i sieciowe kopie zapasowe, z kompresją i szyfrowaniem lub bez.
Cloud backup zawiera zastrzeżoną technologię, która znacznie przyspiesza tworzenie kopii zapasowych maszyn wirtualnych Hyper-V nawet na łączach o niskiej przepustowości, a wbudowana deduplikacja sprawia, że przyrostowe kopie zapasowe mają najmniejszy możliwy rozmiar. Technologia ta zapewnia więc dwie główne korzyści: szybsze tworzenie kopii zapasowych w chmurze i eliminację 95% strat przestrzeni dyskowej. Osiąga się to dzięki przesyłaniu tylko tej części zawartości dysku wirtualnego, która uległa zmianie między cyklami tworzenia kopii zapasowych.

Co z pomocą techniczną? Wielu dostawców stosuje dumping cenowy, ale nie zapewnia żadnego serwisu po dokonaniu sprzedaży. Dostęp do lokalnego wsparcia technicznego jest szczególnie ważny, gdy szybko potrzebujesz pomocy. Nasz zespół jest dostępny nie tylko w nagłych przypadkach; poświęcamy również czas na omówienie strategii tworzenia kopii zapasowych, które stanowią najlepsze rozwiązanie dla konkretnej infrastruktury i potrzeb.

Zapoznaj się z tym rozwiązaniem do tworzenia kopii zapasowych w chmurze już dziś i skontaktuj się z naszym działem sprzedaży lub zespołem technicznym, aby uzyskać propozycje idealnie dopasowane do Twoich potrzeb i możliwie najtańsze.

VM cloud backup

środa, 30 marca 2022

Czy Veeam jest firmą rosyjską? Czy Veeam to furtka dla Putina?

Jest marzec 2022 r., a my możemy być zaangażowani w III wojnę światową i nawet jeszcze o tym nie wiedzieć. Przynajmniej w tym momencie wydaje się to bardzo prawdopodobne. Wszystkie zachodnie gospodarki mówią o sankcjach przeciwko Rosji, próbując zagłodzić jej gospodarkę. Istnieje nadzieja, że sankcje te spowodują tak wielkie trudności gospodarcze, że rosyjscy przywódcy dobrowolnie zakończą wojnę.

Czy oprócz tego, co rządy robią, aby bojkotować Rosję, nie ma znaczenia, gdzie wydajemy nasze dolary? Co możemy zrobić, aby pomóc zakończyć tę wojnę? Myślę, że ma to znaczenie, gdzie wydajemy nasze pieniądze, ponieważ tak naprawdę większość handlu zaczyna się od konsumenta.
Udawanie lokalnego biznesu w celu pompowania dolarów bezpośrednio do Rosji

Europejczycy nie mieli o tym pojęcia: Ogrzewają swój dom i wysyłają swoje pieniądze bezpośrednio do Putina. W jaki sposób? Większość gazu w Europie pochodzi z Putinlandu. A większość Europejczyków nie miała pojęcia, że przez te wszystkie lata wspierała dyktatora. Teraz mogą za to podziękować swoim skorumpowanym politykom, ponieważ nie mogą nawet wyłączyć gazu. Putin trzyma ich za jaja. Jak do tego doszło? Najwyraźniej zadziałał wieloletni lobbing byłego kanclerza Niemiec Schroedera. Dobra robota Putin!

Ale nie trzeba daleko szukać, aby znaleźć więcej przykładów. W kraju działa wiele zagranicznych firm, które udają, że są lokalne i pochodzą z Zachodu, ale w rzeczywistości wcale takie nie są. Jedną z nich wydaje się być firma Veeam. Nie mówię tu tylko o drobnym outsourcingu.

Magazyn Forbes podaje, że "... cały back office firmy Veeam Software" znajduje się w Rosji! (Forbes Magazine). Warto przeczytać to dwa razy.

Dlatego nawet jeśli firma twierdzi, że jej siedziba główna znajduje się na Zachodzie, to prawdopodobnie jest to tylko fasada. Całe ich zaplecze znajduje się w Rosji! Nie wymyśliłem tego. To układ biznesowy przypominający mi konia trojańskiego, nieprawdaż 😉 Myślisz, że kupujesz od lokalnej firmy, ale najwyraźniej na transakcji korzystają tylko tutejsi inwestorzy i sprzedawcy. Większa część pracowników jest za granicą, i to nie byle gdzie, tylko w całości w Rosji!

Innym przykładem jest firma Kaspersky. Zaledwie kilka dni temu czytaliśmy, że "Niemcy wydały ostrzeżenie przed hakerami dla użytkowników rosyjskiego oprogramowania antywirusowego Kaspersky". Acronis to kolejny pakiet oprogramowania, w przypadku którego wiele osób ma wątpliwości, czy jego prawdziwe działania mają miejsce na Zachodzie. O zagrożeniach bezpieczeństwa związanych z firmą Kaspersky mówiłem ludziom wiele lat temu. Każdy, kto myśli krytycznie, szybko zda sobie sprawę, że sabotaż w świecie IT jest bardzo realny i bardzo żywy. Zapytaj kogoś, kto padł ofiarą ataku typu ransomware, jeśli chcesz poznać, jak to jest.
Niektórzy ludzie mają poważne obawy związane z bezpieczeństwem... i mogą mieć rację

Inną kwestią jest to, że niektórzy eksperci mają obawy związane z bezpieczeństwem: czy nie jest trochę ryzykowne, nie chcę użyć słowa szalone, dawanie rosyjskiemu oprogramowaniu dostępu do 100% najbardziej poufnych dokumentów biznesowych? Tę decyzję pozostawiam Wam. Niemcy również uważali, że kupowanie rosyjskiego gazu jest rozsądną decyzją z ekonomicznego punktu widzenia. W końcu politycy napełnili wiele kieszeni pieniędzmi z tego gazu.

Jednak pracując od dziesięcioleci w dziedzinie bezpieczeństwa informatycznego, mogę Cię zapewnić, że z technicznego punktu widzenia nie jest bardzo trudno wszczepić cichego i uśpionego "konia trojańskiego" do pakietu oprogramowania i w razie potrzeby zdalnie go aktywować. Pomyślcie o tym, że robiono to już niezliczoną ilość razy, jak w przypadku oprogramowania ransomware, malware, wirusów itp.
Potencjalna informatyczna "bomba atomowa" Putina: Czy powinniśmy dać Rosjanom nieograniczony dostęp do sieci, serwerów i wszystkich dokumentów firmowych?

Pomyślmy o tym przez chwilę: Putin mógłby po prostu nacisnąć przycisk i w ciągu kilku minut tysiące serwerów na Zachodzie przestałyby działać. Eksabajty ważnych dokumentów biznesowych mogłyby zostać zaszyfrowane lub zniszczone w ciągu kilku minut. Byłoby to coś w rodzaju informatycznej wersji bomby atomowej. A tak na marginesie, w ostatnich latach wielokrotnie widzieliśmy podobne ataki w świecie oprogramowania ransomware, więc nie jest to tylko wyimaginowany scenariusz końca świata rodem z filmów science fiction. Jak mógłby to zrobić? W rzeczywistości jest to dość proste.

Rozwiązania do tworzenia kopii zapasowych nie są typowym standardowym oprogramowaniem komputerowym, takim jak Microsoft Office: rozwiązania do tworzenia kopii zapasowych mają dostęp do całego systemu, całej organizacji, całkowity, w 100% nieograniczony dostęp do wszystkiego.

Czy dałbyś klucze do swojego domu przypadkowemu człowiekowi na ulicy? Gdy pobierasz oprogramowanie pochodzenia rosyjskiego, które ma dostęp do całego systemu i całej organizacji, przekazujesz klucze komuś, kogo nawet nie znasz. A szkody nie zawsze pojawiają się natychmiast. Infekcja może pozostawać niewykryta przez lata, zanim złośliwe oprogramowanie zostanie uaktywnione.

Rosja może teoretycznie wyłączyć i zniszczyć wszystkie Twoje serwery i pliki jednym kliknięciem z bardzo daleka, za pomocą oprogramowania zainstalowanego na Twoich własnych serwerach. Patrząc tylko na oprogramowanie, menedżera zadań, dotychczasową wydajność, a nawet ślady sieciowe, nie można stwierdzić, czy jest to realne zagrożenie, czy nie. Tak naprawdę wszystko sprowadza się do zaufania.

Czy mamy na to dowody? Jeszcze nie. Prawda jest taka, że absolutnie nikt nie jest w stanie udowodnić, że jest inaczej. Nawet gdybyśmy mieli kod źródłowy rzekomego rozwiązania Veeam, Kasperky czy innej firmy, nie wiemy, co zawierają pliki binarne. Można obserwować sieć w poszukiwaniu podejrzanego ruchu, ale to nie pomoże, jeśli koń trojański jest uśpiony i czeka na sygnał aktywacyjny.

Skąd może pochodzić taki sygnał? Sprytna i podstępna kryptografia informatyczna może zostać wykorzystana niemal do wszystkiego. Może się ona ukryć w pobranym jakiś czas temu żądaniu aktualizacji oprogramowania. Może się ukryć w nieszkodliwie wyglądającym zdalnym sprawdzeniu znacznika czasu. Oprogramowanie nie musi nawet łączyć się z rosyjskimi serwerami. Może łączyć się z nieszkodliwie wyglądającą, zatwierdzoną, wpisaną na białą listę domeną, którą pośrednio kontrolują Rosjanie. Można ją umieścić w chmurze Amazona i z łatwością ominąć wszelkie ograniczenia geograficzne. Serwer może następnie odpowiedzieć nieszkodliwie wyglądającą odpowiedzią, która spowoduje zniszczenie odbiorników za pomocą wcześniej wszczepionego złośliwego oprogramowania. Prawda jest taka, że autorzy złośliwego oprogramowania są niezwykle sprytni i z jakiegoś powodu wydaje się, że Rosja i Chiny mają ich wielu.

Czy twierdzę, że firma Veeam jest pod kontrolą Putina, czy zawiera złośliwe oprogramowanie, czy też jej pracownicy robią coś nielegalnego lub podstępnego? Nie, absolutnie nie.

Ale dlaczego wspierać rosyjskie firmy (i ich dyktaturę), dlaczego ryzykować instalowanie ich oprogramowania i przekazywanie im kluczy do firmy? Aby zaoszczędzić kilka dolarów? Ta mentalność redukcji kosztów i całkowita ślepota na jej długofalowe reperkusje może pewnego dnia przyczynić się do naszego upadku...

Dlaczego ufać czemuś, co pochodzi od firm i pracowników działających w kraju kontrolowanym przez totalitarny reżim, który na dodatek grozi nuklearnie naszemu krajowi i naszym sojusznikom z NATO?
Czy zatem Veeam jest firmą rosyjską?

Gdzie więc tak naprawdę trafiają pieniądze kupujących Veeam? Na papierze każdy na świecie może w ciągu kilku godzin założyć firmę za niewielkie pieniądze. Czy to oznacza, że jest to prawdziwie lokalna firma? Czy nie ma znaczenia, gdzie wykonywana jest praca i jak duża jej część jest wykonywana w naszym kraju?  Ze względów podatkowych i prawnych nie ma to prawie żadnego znaczenia. Ale z wielu innych powodów uważam, że ma.

Wolę kupować produkty wytworzone w moim kraju, wyprodukowane tutaj, a ludzie płacą tu podatki i wydają swoje pieniądze, by wspierać inne lokalne firmy, a więc i pracowników. W zdrowej gospodarce pieniądze muszą się kręcić. Nie jestem zwolennikiem wspierania dyktatur.

To, czy Veeam jest de facto firmą rosyjską i czy rzeczywiście nie ma żadnych powiązań z rządem rosyjskim, zależy od Ciebie.  Odrzucanie produktów i usług wyprodukowanych w Rosji nie jest "rusofobią".

Zajmujemy stanowisko, aby "nie popierać Putina" i pomóc w jak najszybszym zakończeniu wojny na Ukrainie, a także zmniejszyć ryzyko wybuchu III wojny światowej.

Dlaczego nie wybierzesz innego produktu, który nie naraża Cię na takie ryzyko? Nasz kraj ma bogatą ofertę. Rząd Stanów Zjednoczonych już od dłuższego czasu korzysta z usług firmy McAfee, więc w pewnym sensie podjął decyzję we właściwym kierunku. Zagłodzić dyktatorów, wzmocnić własną gospodarkę i postawić na bezpieczne i godne zaufania firmy w swoim otoczeniu, kupując lokalnie.

Jeśli wierzysz w swój kraj, chcesz go chronić i chronić miejsca pracy wszystkich ludzi, kupuj tylko w swoim kraju.

To takie proste.